061 głową w mur
nierzeczywista wojna
nie skończy się nigdy
nie ma początku
nie ma końca
trwa

nie trzeba słów
mogą nabrać sensu
lepiej nie mówić nic
działać
gruntować pozycje

największa lokomotywa świata
grzęźnie w bagnie
wciąga kolejne wagony
w nich świeży dopływ krwi
dla wygłodniałych kleszczy
17.07.2005  ::    skomentuj (0)
062 apel
jak się ma
rzucanie ochłapów
z pańskiego stołu
do dzielenia się
ostatkiem chleba

w świetle fleszy
pochylała się Diana
nad chmarami
okaleczonych chłopców
i matka Teresa
cierpliwie opatrywała
niegojące się blizny

wielki autorytet świata
modli się coraz dłużej
a spokorniały tłum
wciąż milczy

nie wiem
czy można zbawić świat
można z uśmiechem na twarzy
zabić kolejny dzień napalmem

najbardziej zużytym słowem XX wieku
jest A P E L
o miłość
o wolność
o pokój
o chleb
o deszcz
o rozsądek
o solidarność
o zrozumienie

o!
jakże to tak
głupie serce
masz tylko klatkę
stąd dotąd
17.07.2005  ::    skomentuj (0)
063 plan
trzeba im pozakładać rękawy
niech się nie szarpią jak wróble
buty muszą być
tak łatwiej
spróbujmy

dobiec do pierwszego drzewa
to niedaleko
będzie bezpiecznie
przeczekamy

co się tak patrzysz
- oszalałam?
17.07.2005  ::    skomentuj (0)
064 symulacja
przypomina zabawę małych chłopców
gdzie każda kłótnia kończy się rozgniataniem zabawek
burzeniem zamków
i fosy oddzielającej nienaruszalne terytorium
a w końcu
sypaniem piasku w oczy

dobrze jest wcześniej dokonać rozpoznania
czy matka kolegi nie patrzy z okna
czy starszy brat wyszedł z psem na spacer
a siostra po zakupy

i czekać
na dogodny moment
działając z zaskoczenia
można zdobyć przedpole bez walki

a potem
        odliczanie
               okopywanie
                      czołganie

i lot nad kukułczym gniazdem

kolejna najdłuższa noc
pełna wrzącego powietrza
błysku
        dymu
               piasku
                      krwi
17.07.2005  ::    skomentuj (0)
065 obława
był plan: wywęszyć przeczesać wykopać
tu dom tam las gdy ciemność i głusza
przed świtem strach przed świtem krzyk
błysk ognia huk
i upadł

był młody głos łamał jak kolba kolana
no nie płacz już nie płacz to na nic
nie objął ramiona w potrzasku jak brama
zamknięte z łoskotem
jak kula u nóg

świt szklany jak mleko jak szafir pęknięty
gdzie głębia gdzie poręcz rozdarta i wir
zabrali i przepadł jak kamień do rzeki
jak śmiech pukiel włosów
zapętlił i śnił
17.07.2005  ::    skomentuj (0)
066 * * *
w snach widzę góry
nagie księżycowe krajobrazy
jęzory ognia przecinają widnokrąg

gorące odłamki wyszarpuję zza koszuli
odrzucam
szukam schronienia
płonie rozżarzona pustynia
krwawi dym

tej nocy ratuję ludzkie życie
rozbrajam tykającą bombę

rankiem wsłuchuję się
w warkot samolotu
czy taki sam
jak wczoraj

spoglądam przez szybę
rozbielane indygo świtu
jedna gwiazda
i złota łuska uśmiechu

przy drodze znajome latarnie
budzą się ptaki
17.07.2005  ::    skomentuj (0)
067 ucieczka
nim bujna zieleń ukryje cień zbiega
by zrzucił skórę jak to czynią gady
kordon tropicieli czatuje w ukryciu
sfora psów gończych węszy po śladach

na rdzy zasieków pergamin naskórka
jak skrzydło ptaka na kolcach tarniny
strzępek rękawa w szuwarach moczaru
nasiąka sokiem dojrzałych żurawin

powróćmy jeszcze by straty wyrównać
krzywdy pozyskać na świadectwo dobra
być pewnym miejsca i kierunku drogi
a nie ogników błądzących na bagnach
17.07.2005  ::    skomentuj (0)
068 stawka większa niż życie
1
czarna Afryka umiera. co druga kobieta
rodzi chore dziecko. skażone cierpieniem
kilka lat życia. z góry na przegranej

znowu marzę. "T-20" daje mi nadzieję
jeden samolot bojowy to kilka tysięcy
ampułek drogocennego leku

od miesięcy ani kropli deszczu. piach
przesypuje kości zwierząt. w czerwonym pyle
samotne kobiety. ostatnia garść ziarna
i martwe dzieci w ramionach

mojżeszowa manna o smaku placka z miodem
nie napełnia pustych naczyń. zamiast przepiórek
świerszcze i czarne sępy. skała nie wydaje wody
a przecież każdy miał zebrać według swej potrzeby


2
na torach otwarte wagony kropla po kropli
jak z ran spływa w piach strumień krwi
nie z każdej mąki będzie chleb
pełna garść to jeden szczęśliwy uśmiech

na Bugu żelazna kurtyna . liczenie zysków i strat
dzielenie na biednych i bogatych
na silnych i słabych na mądrych i głupich

wielki autorytet świata modli się coraz dłużej
pochyla głowy spokorniały tłum. nie lękajcie się
otwórzcie serc milczenie

akichito gra na wiolonczeli. micziko hoduje jedwabniki
jolicziko zbiera okruchy by zatkać kolejną dziurę
w krokodylich pantofelkach

może spotkanie na szczycie natrafi na trop nienawiści
może kolejna konferencja rozwiąże problem bezrobocia
może wróg mojego wroga zostanie przyjacielem

może kiedyś napiszę całkiem inny wiersz...

                        wrzesień 2002
17.07.2005  ::    skomentuj (0)
069 zmagania
1
nie ma czym się przejmować. tak czy siak. będzie jak ma być.
wczoraj mówiłeś kocham i bardzo w to wierzyłeś. chciałeś
cały świat ukołysać w ramionach. ale jak można objąć
skałę z granitu ( nawet w dupę pocałować się nie da)
zimna nieczuła tak samo na łzy jak i pocałunki. nie potrzebuje
współczucia. jesteś jej zupełnie obojętny. jak śmieć


2
czarny kundel przysiada na chodniku. zwabiony zapachem kawy
wachluje odrobinki kurzu. przenikliwie i wyczekująco czeka
na przysmak: kawałek rogalika z jabłkami. nie gardzi chlebem
ani suchą bułką. Elka ukrywa zawiniątko pod żywopłotem
latem przynosi mleko dla kilku rudych kociąt. zobacz - śliczne
promienieje. i nic ale to nic się nie boją


3
trzyletni chłopczyk ma okaleczoną twarz. siedmioletnia dziewczynka
zagryziona na śmierć. zwierzę nigdy nie było agresywne
-- rozpaczają rodzice osiemnastolatki. świat oszalał. zwierzęta też
czują się zagrożone. w tajnych laboratoriach wszczepiono im implanty
braci zamordowanych dla psiego sadła. testowanie kolejnej dawki śmierci
na zboczach Czeczenii zamienia niewinne istoty w śmiercionośną armię
17.07.2005  ::    skomentuj (0)
070 świętowanie
patrzcie państwo
fajerwerków im się zachciewa
parady sztucznych ogni
widowiska jakiego świat nie widział
tak się napracowali ludziska
tyle gruzu wywieźli
to teraz niech się cieszą
żeby zapomnieli
ile to kosztuje
pomydlą oczy naiwnym
żeby nie zobaczyli
tych ton trotylu
co zrzucili chłopcy na bezbronne wioski
gdzie źródło zarazy tam trotyl
gdzie panna młoda z wąsami
tam bombka
a żyletek nie dali skurczybyki
żeby się głupia przy goleniu nie pocięła

a może by tak jedną bombkę
do mojego ogródka
mogli na Hiroszimę mogli na Nagasaki
mogą i tu
a co tam
tyle w nim tuneli i kanałów przerzutowych
codziennie zryte alejki i podgryzione korzenie
kwiatki w pień wycięte
przemyca się w nim istna plaga szarańczy
mrówki turkucie mszyce

taka bombka pewnie by to załatwiła
no nie
17.07.2005  ::    skomentuj (0)
071 zrób coś abym uwierzyć mogła
zrób-my
kolejną akcję świątecznej pomocy
to doskonała okazja aby powiadomić media
niech filmują jak pani P rozdaje dzieciom serca

zrób-my
jeszcze jeden bal charytatywny
z kawiorem i francuskim szampanem
wykaż-my jacy jesteśmy wspaniali jacy dobrzy i jacy zakłamani

widzisz -- prześwituje marna dekoracja
kamuflaż na usprawiedliwienie braku lekarstwa
17.07.2005  ::    skomentuj (0)
072 eks-misja
znasz taki kraj
gdzie bezdomna z trójką dzieci
zajmuje poniemiecki bunkier
ruinę remontuje
i jeszcze czynsz opłaca
by w środku zimy
usłyszeć: "hende hoch"
17.07.2005  ::    skomentuj (0)
073 czerwona kolejka
mój synek krzyczy w nocy
śni mu się czarny ptak

wczoraj ukradłam kolejkę
wstaję w nocy i patrzę na tę czerwoną kolejkę

żeby już zjawił się anioł i powiedział
że mam pracę
i że odpuszcza mi wszystkie chleby

ty miałaś cztery lata i lalkę
ja wynosiłam bułki pod sukienką

zostały cztery garnki i ze sto pająków
chciałam te pająki ugotować
ale mamę zabrali do domu bez klamek

dzwonię do małego i mówię: chcesz
opowiem ci mecz. nie chcę - marudzi
opowiedz mi bajkę o księciu
17.07.2005  ::    skomentuj (0)
074 fałszywy blask
tak lekko na palcach
uskrzydlony
napełniasz kryształowe kielichy

unosisz głowę
podziwiasz
zgromadzone dzieła sztuki

twoje zdrowie Polsko
mówisz z uśmiechem
bez zażenowania

właśnie zakończyłeś
kolejną transakcję
i oblewasz

na ósmym
piętrze wieżowca
kolejny apartament
17.07.2005  ::    skomentuj (0)
075 dwa światy
nie wiem dokładnie co chcesz przez to powiedzieć
na pewno to że chcesz być oryginalny. że stać cię
na egzotyczne podróże rolls-rollsa i kamerdynera

więc skoro cię nie rozumiem to jestem głupia gęś
ale prawda jest inna i ty jej nie pojmiesz. bo nic
nie chcesz wiedzieć o życiu bez nadziei na inne jutro

tych poza nawiasem: bezrobotnych bezdomnych
odgrodzonych wysokim murem twojej posiadłości

-- to dwa światy: w jednym ludzie umierają
z braku miłości. w drugim -- z braku chleba
17.07.2005  ::    skomentuj (0)
076 święta święta i po świętach
święta mają wysysający wymiar. sprzedawcy liczą
na drenaż kieszeni oferując bezużyteczne przedmioty

na pierwszym miejscu króluje choinka z akcesoriami
może to być sosna górska jodła włoska lub świerk kalifornijski
w cenie dwustu złotych albo jak kto woli pięćdziesięciu euro

może być także żywa i pachnąca prosto z lasu
jest dużo tańsza ale istnieje niebezpieczeństwo
że szpilki spadną zanim zabłyśnie gwiazdka

do tego ręcznie malowane bombki (bagatela! 5 euro za sztukę)
łańcuchy girlandy lampki kokardki gwiazdki czubki
niezliczone plejady świecidełek

jakby tego było mało choinka opiera się na prezentach
bez kolorowych pudełek paczuszek torebeczek
spełniających życzenia byłaby różą na pustyni

podziel się dobrym słowem nawołują stacje radiowe
zabaw się w świętego Mikołaja odwiedzając domy dziecka
ustaw dodatkowe nakrycie zgodnie z obyczajem

tylko czy wystarczy jedna gwiazdka w roku
by odtajały sumienia
17.07.2005  ::    skomentuj (0)
077 na tacę
w kościele
pośród wiernych
młoda cyganka
na kolanach

daj pane grosik daj
nie żałuj
daj

tłum w modlitwie
zastygał
kamienną łzą
17.07.2005  ::    skomentuj (0)
078 od oka
wieczór przyczajony jak tygrys do skoku
gotowy chwycić za gardło więc dzwonisz
może ktoś odpłaci pięknym za nadobne
zrozumie i ocali

płoną łańcuchy świateł girlandy choinki
mikołaj z białą brodą puszcza perskie oko
a jemioła znów wisi nad stołem wysoko

kolędnicy się troją a bramy zamknięte. psy
z przymrużonym okiem kąsają w potrzebie
i przy pustym nakryciu gość oczekiwany
jawi się solą w oku

płoną łańcuchy świateł girlandy choinki
mikołaj z białą brodą puszcza perskie oko
a jemioła znów tańczy nad stołem wysoko

dwadzieścia jeden toastów za zdrowie
za szczęście rodziny pomyślność - nie biedę
czego oczy nie widzą uda się zamydlić
zapleśniałym chlebem

                         grudzień 2003
17.07.2005  ::    skomentuj (0)
079 odwieczne spory
jest czy go nie ma
jest dobry i sprawiedliwy
czy zły i okrutny

po co w to mieszać Boga
to przecież człowiek człowiekowi
zadaje ból i cierpienie

to homo sapiens
przeraża
zabija niszczy

spójrz
nieruchome oczy
setek bezimiennych

oni zwątpili

słyszysz
wciąż syczy
że on by tak wszystkich
17.07.2005  ::    skomentuj (0)
080 cudzy ból jest inny niż własny
1.
doktor Ewa wchodzi do jaskini
nad otworem wianuszek kobiet
zastyga w oczekiwaniu
nic nie ma - słychać z głębi jamy
jak to nic nie ma - krzyk Jasnej
podnosi z kolan kobiety

ona szuka od lat. syn miał czerwone kalosze
rozdzielili ich żołnierze. najładniejsze dziewczęta
zabierali do gwałtu. wróciła upokorzona
nie było dzieci ani męża. nie było też
dziesięciu tysięcy innych mężczyzn
nie zmieścili się pod zwisającym sznurem

mieszkańcy wioski nie chcą powrócić
po obu stronach drogi czai się las łopianów
dwanaście pagórków szeleści oddechami
pod darnią mogił. patrzą na ręce
tym co wykopują

Jasna odnalazła czaszkę męża
wtedy po raz pierwszy zapłakała

te dziesięć tysięcy wciąż czeka
na spotkanie z bliskimi
może wtedy spróbują wybaczyć

2
na terakocie poukładane kosteczki
to szkielety dzieci Meyry
dzięki identyfikacji DNA
może je teraz pochować

nad grobami kobiety w czerni
nie miały tyle szczęścia co Meyra
zazdrośnie szepczą: Allach akbar
pomóż odnaleźć nasze dzieci

teraz wszyscy potrzebują boga
może On zdoła przezwyciężyć nienawiść
17.07.2005  ::    skomentuj (0)
081 sposób na życie
wyłaniał się z porannej mgły i dobijał do celu
niczym okręt do wysp koralowych. poszukiwacz skarbów
tak samotny jak ślad piętaszka na bezludnej wyspie

przywiązywał tekturowe pudełka do ram dwukołowego
wehikułu jakby układał białe kruki w antykwariacie

zawieszał brudne siatki z butelkami i chlebem
czesał wilgotną zawartość długim pogrzebaczem
wierząc że prawdziwe skarby utonęły najgłębiej

wyławiał łańcuszek od pierwszej komunii
święty obrazek w pozłacanych ramkach
zwinięte w rulonik wystrzępione banknoty

potem odpływał załadowany jak dromader
budząc żarłoczne rekiny. zgrzytały hałaśliwie
pochłaniając nadgniłe resztki

po latach na jego miejscu pojawili się obcy mężczyźni
o smutnych twarzach i mali chłopcy o głodnych oczach
skaczą żałośnie na jednej nodze gniotąc blaszane puszki
17.07.2005  ::    skomentuj (0)
082 wspomnienia kustosza
od trzydziestu lat patrzysz
w twarz tej dziewczynki
i próbujesz zapomnieć
ona trzyma bukiet
uśmiecha się niewinnie
jakby chciała zapytać
czy wszystko wokół jest tak piękne
jak te kwiaty

będziesz zawsze pamiętał
tamten świąteczny poranek
urządziłeś przyjęcie
dzieci jadły czekoladę
śpiewały kolędy
nagły błysk i huk przeraził ciszę
do kościoła wpadł granat
dzieci zaczęły uciekać
wprost w oślepiający błysk karabinów

upadły rozrzucone jak pocięte kwiaty
patrzyłeś jak ziemia nasiąkała krwią
widzisz to jeszcze do dziś

od trzydziestu lat patrzysz
tylko na ten portret
i myślisz:
"nikt jej nigdy nie zabije"
"ona się nigdy nie zestarzeje"

tamtego świątecznego poranka padał deszcz
dzieci i tak weszłyby do tego kościoła
i stałoby się to co stać się musiało
17.07.2005  ::    skomentuj (0)
083 na linie
na przeciągniętej linie
balansuję w podmuchach wiatru
pomiędzy niebem a ziemią
pomiędzy miłością a nienawiścią
pomiędzy radością a rozpaczą

pod stopami
chropowate napięcie
i niebezpieczna gładkość

tańczy powietrze w pustce dłoni
jeszcze chwilę...
17.07.2005  ::    skomentuj (0)
084 telegram
s  zkoda każdej minuty na dupe
r  ele intrygi relacje lew
a  dam krukowi oka nie wyj
m  ie-siąc matactw gra toczy kolej
n  a afera petent koperta grub
a  komu karta wypadnie ten bęc
w  ał wanda nie chciała
a  niemca lepiej do wisły
s  koczyć wola twoja panie
17.07.2005  ::    skomentuj (0)